o wystawie weronika szwarc-bronikowska

ekspert mediowy

 

Bartosz Maciejewski pasjonuje się człowiekiem, jego samotnością. Jego najnowsze prace to refleksja na temat przemijalności. Oglądając na fotografiach, nie zawsze wyraźne sylwetki, w wyraźnym mieście, wśród wyraźnych samochodów, latarń czy budynków, odnosi się wrażenie, że to tylko ludzie są tu na chwilę, niczym powidoki po obrazach. W pracach zgromadzonych na wystawie możnaby odszukać atmosferę malarstwa Edwarda Hoppera, lecz Maciejewski idzie dalej. Chwyta chwilę, oraz okrutną refleksję jej przemijalności i niepowtarzalności. To wystawa najbardziej dojrzała w jego twórczości a jednocześnie pokazująca odrębny styl Maciejewskiego. 

opinie in a bubble

 

 

o wystawie małgorzata borowska

dziennikarka, feministka, związana z magazynem „Wysokie Obcasy”

 

 

Zdjęcia z „In A Bubble” wywołują niepokój, czasem wyostrzony do skurczu żołądka. Oto miasto, które wystawia swoich mieszkańców na pożarcie: jak mężczyznę z tytułowego zdjęcia – znikającego na przejściu dla pieszych. Zamiast Nowego Jorku – miasta możliwości, Bartosz Maciejewski fotografuje Nowy Jork – drapieżnika. Postaci są drobne, a struktura miejsca – wyrosła. Relacja człowiek – miasto nie jest tu partnerska, nie tworzą jednego ekosystemu. Starsza kobieta, zakapturzony mężczyzna z walizką pokonują przejście dla pieszych z wyraźnym wysiłkiem. Wiele osób siedzi, jakby opadło z sił. Jeśli wychodzą z kadru –to raczej nie ku nowemu. Trudno złapać kontakt z bohaterami i bohaterkami tych zdjęć, bo – to uderzające – większość z nich nie ma twarzy. Fotograf chciał, żebyśmy nie byli z nimi blisko, żeby nie można było spojrzeć im w oczy. Czasem taki kadr ma podwójne znaczenie – jak w przypadku mężczyzny za okienną framugą. To metafora idealnego pracownika korporacji – bez tożsamości i potrzeb. Jest w tych portretach bezbronność - to portrety z opuszczoną na chwilę gardą. Zawsze czułe: śpiąca na lotnisku dziewczyna wygląda w szybie jak średniowieczna święta w ekstazie. Przede wszystkim jednak dzięki temu skrapla się w tej kolekcji samotność. Każdy na tym zdjęciu sam sobie wystarcza – nie jest w relacji z nikim, nawet widzem. Fotograf był uważny, ale to nie on odkroił ich od świata. W tych wszystkich momentach wysiłku, ulgi, skupienia oni są sami.

opis wystawy   > >

< <   wróć